Author Archives renata

nowa artystyczna i kulturowa przygoda – Japonia!

Marzec 6, 2014
/ / /
Comments Closed

W 2ej połowie lutego byłam w Yokohamie. Zostałam zaproszona przez dyrektora STSpot do poprowadzenia warsztatów z młodymi artystami (głównie tancerzami i choreografami). Podążając za moim własnym zainteresowaniem w budowaniu dyskursu wokół praktyki choreograficzniej, a konkretniej w rozmawianiu o tym co się kreuje w trakcie procesu, zaproponowałam im praktykę w połączeniu z zapisywaniem. Była to praca z partyturami jako narzędziem w procesie pracy. Świetne doświadczenie! Jedocześnie, w trakcie pobytu w Japonii miałam okazje oglądać spektakle w ramach TPAM Festival – Tokyo Performing Arts Market Festival. To równiez ciekawe doświadczenie.

Kolejna wyprawa do Japonii planowana jest na początku 2015. Zostałam zaproszona do współpracy  japońskim artystą i stworzeniu spektaklu! Szczegóły za jakiś czas.

—————-

Amazing travel to Japan is already behind me. This time I was giving a workshop around the notion of builduing up the discourse around choreographical practice, in other words (more concretly) – what and how you say sth about what you do as artist during the time of creation. As a point of refferences we took a work with scores. Score is one of possible tools to use during the creative process. To clarify for yourself, to communicate with others.

Next visit in Japan will happen in January 2015. I was invited to create a performance there in  a collaboration with Japaneese artist. Details will appear in some time.

Read More

NIEREALNOŚĆ PRZEDMIOTÓW

Październik 20, 2013
/ / /
Comments Closed

NIEREALNOŚĆ PRZEDMIOTÓW

Czy przedmioty żyją? Jakie jest ich pochodzenie? Czy posiadają niezależność? Czy istnieją poza relacjami z ludźmi? Czy są nierealne? Czy możemy to sobie wyobrazić?

Podążając za siłą wyobraźni, z łatwością moglibyśmy założyć, że przedmioty są niezależne. Przypomnijmy sobie czas, kiedy byliśmy dziećmi i kiedy poprzez nadawanie kolejnych imion jednemu przedmiotowi zmienialiśmy jego znaczenie i rolę. To był nasz dominujący świat, w którym z jednej strony przedmioty w naszym wyobrażeniu żyły własnym życiem, ale jednocześnie z łatwością przeistaczały się z jednej postaci w drugą. Inaczej jest w przypadku jednego z podejść dorosłych, które nazwę przedmiotofilią. Chodzi o pociąg seksualny ludzi do przedmiotów, pojawienie się pobudzenia w obecność danego obiektu – gadżetu. W tym przypadku, przedmiot również widziany jest przez człowieka jako niezależny obiekt, z którym wiąże go silna relacja. Nie pojawia się tutaj jednak, tak jak jest to w przypadku zabaw dziecięcych – zmienność ról. Przedmiot jest danym przedmiotem, a ludzkie fantazje odbywają się na poziomie relacji intymnych z danym gadżetem a nie na poziomie zmiany jego tożsamości. Zarówno dzięcięce zabawy jak i przedmiotofilia są zakorzenione w relacji między przedmiotem i człowiekiem. Zatem, mimo przekonania danego człowieka o ich niezależności, są one zależne od jego pragnień i wyobrażeń. Istnieją w relacji z nim.

Czy możemy zatem w ogóle mówić o niezależności przedmiotu? Istnieją teorie podważające status przedmiotu jako rzeczy materialnej. Mówią o nierealności przedmiotu, i jego pochodzeniu z czegoś głębszego, innego od jakości i funkcjonalności dostępnej człowiekowi. Graham Harman, twórca filozofii zorientowanej na przedmiot uważa, że przedmioty są zbyt powierzchowne, aby były prawdą. Indywidualne jest tylko przejściową konsolidacją nieokiełznanych energii, które zdążą przemieścić się gdzieś indziej, przed tym jak skierujemy na nie swoją uwagę. Według niego nie jest istotny indywidualny obiekt, ale proces indywidualizacji. Stwarzanie a nie bycie.

I tak jak dyskusyjne jest dla mnie ludzkie poszukiwanie czegoś głębszego w istocie przedmiotu, odmiennego od jego jakości, akcji jaką wykonuje, efektu jaki wytwarza, tak proces indywidualizacji przedmiotu uważam za inspirujący.

Tak, nie potrafię oddzielić istoty przedmiotu od tego jak o nim myślę. Nawet jeśli uważam go za niezależny byt, to ta opinia wynika z mojego myślenia.

Interesuje mnie zderzenie się z moją ludzką niemożliwością pozostawienia przedmiotu samego sobie i jednoczesną chęcią uczynienia tego. Chcę skonfronotwać się z moją ciekawością przedmiotów jako z jednej strony obiektów, z którymi my-ludzie potrzebujemy być w relacjach i mówić o nich, a z drugiej strony istot niezależnych posiadających swą charakterystyczną naturę, jakości i funkcje i posiadających ich znacznie więcej niż możemy sobie w pierwszym momencie wyobrazić. Nie wiem jakie jest dokładne pochodzenie przedmiotów, ile jest możliwości w przedmiotach. Niektóre z informacji ich dotyczących pewnie nigdy nie będą dla mnie dostępne.

I właśnie w tej ludzkiej niewiedzy zawiera się swoista nierealność przedmiotów.

Renata Piotrowska

marzec 2013

Read More

Stypendium Ministra na rok 2013!

Luty 23, 2013
/ / /
Comments Closed

Otrzymałam półroczne Stypendium Ministra z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację projektu „The Forest”! W ramach projektu będę zamieszczać publikacje na swoim blogu oraz realizować spektakl o tytule „The Forest. not a solo„. Pierwszy pokaz pracy w procesie nad spektaklem już w marcu. Fragmenty pokazu będą dostępne na blogu.

Na potrzeby tego projektu i jego archiwizacji, stworzyłam osobną podstronę na swoim blogu (strona główna, podstrona „the forest”).

Już niedługo pierwsza publikacja dotycząca spektaklu!

Read More

Uwagi o rozmowach o sztuce choreograficznej

Lipiec 1, 2012
/ / /
Comments Closed

Mam marzenie,

abyśmy w rozmowach o sztuce choreograficznej nie tworzyli opozycji między ruchem a bezruchem. Jedno bez drugiego nie istnieje, więc rozdzielenie obu tych elementów i ustawienie w opozycji do siebie jest dużym uproszczeniem.

Mam marzenie,

abyśmy nie rozmawiali o narzędziach wykorzystywanych w sztuce choreograficznej w kategoriach opozycji  stare/nowe. Narzędzia istnieją odkąd istnieje sztuka choreograficzna. Być może w kategoriach nowatorskości można spojrzeć na całą wypowiedź artystyczną – na spektakl, ale i to wydaje się wątpliwe.

Mam marzenie,

abyśmy nie rozmawiali o sztuce choreograficznej w kategoriach opozycji taniec/nie-taniec. W dzisiejszych czasach to są pojęcia bardzo względne.

Wszystko to jest moim marzeniem,

ponieważ rozmawiając w kategoriach powyższych opozycji nie rozmawiamy tak naprawdę o spektaklach, tylko o naszych indywidualnych przekonaniach. A przecież spektakle, które są obiektem naszych dyskusji, same w sobie proponują coś, poruszają pewną problematykę, zadają pytania, dają swoje indywidualne odpowiedzi. I o tym chciałabym, żebyśmy rozmawiali.

Read More

Spectatour’s reflections about UNKNOWN.SEANS / refleksje widzów o UNKNOWN.SEANS

Maj 31, 2012
/ / /
Comments Closed

UNKNOWN.SEANS na Międzynarodowym Festiwalu Malta w Poznaniu 5 lipca 2012! W międzyczasie kilka refleksji widzów po naszej premierze w Poznaniu i spektaklach w Warszawie. English version below the polish one.

Paulina Pankiewicz / malarka i artystka video:

„Renata Piotrowska w spektaklu Unknown.Seans pięknie nie pokazała mi niewidocznego.
Tak, żebym sama zobaczyła.”

Julia Hoczyk, krytyczka tańca

Projekt Unknown.seans stanowi gdzieś tam dla mnie udane połączenie podsumowania pracy Renaty Piotrowskiej z eksperymentowaniem z percepcja i oswajaniem widza z tańcem/ruchem (co też ma swoją tradycję) ze sztuką konceptualną. Nawet jeśli nie takie było zamierzenie, tak to widzę. Zachodzi podczas spektaklu niesamowicie ważna rzecz – wyostrzenie uważności i percepcyjnej świadomości, a z tego powodu, że na właściwej scenie (tym razem z zachowanym wyraźnym podziałem) ciało prawie się nie porusza, dlatego widz, doświadczając go – i ciała na scenie – zostaje paradoksalnie przekierowany uwagą na swoje ciało, sposób percepcji samego siebie i doświadczanie za pomocą ciała – zmysłów (światło, kroki, ciemność, cisza etc.); zaczyna też rozumieć swoje uwarunkowania percepcyjne – siebie i Innego – Innego zawsze odbieramy jako inne ciało, czasem go w ten sposób urzeczowiając;  z tym że tu to ciało nagle się obiektywizuje, staje się czującą tkanką (vide Merleau-Ponty) – paradoks ciało obiektywne, ale i żywe, czujące – zauważa się jej każdy oddech, minimalny gest – co, jak i u konceptualistów, a i buto – radykalnie przedefiniowuje tak postrzeganie ciała, jak i ruchu. Finał jest oczywiście grą z widzem, to widz musi sobie (być może ciałem Leśnierowskiej, być może swoim) zatańczyć, bo działa tu mechanizm zawiedzionych nadziei, ale on tak samo obnaża/odsłania uwarunkowania percepcyjne widza, nawyki kulturowe etc.

Dominik Skrzypkowski, animator projektów artystycznych i społecznych, producent

W „Unknown.Seans” Piotrowska tworzy cielesne formy, których materialny konkret przegrywa z siłą złudzenia. Niczym Olafur Eliasson w sztukach wizualnych i Xavier Le Roy w tańcu, artystka manipuluje przestrzenią i fizyczną obecnością performerki po to, by uzmysłowić widzowi jak niepewne, kruche i wątpliwe jest to co widzialne. W tym świecie rządzą zmysły a materia rozpływa się w spekulacjach wytwarzanych przez podświadomość. Wejście w tę grę to zadanie dla widza i klucz do pełnego udziału w widowisku.

Urszula Śniegowska – kurator i krytyk filmowy, dyrektor programowy American Fim Festival:

UNKNOWN to doświadczenie z pola sztuki performance, którego recepcja przypomina odbiór przełomowego dzieła Johna Cage’a 4’33” przeniesionego dodatkowo w sferę wzroku – odbiorca (widz, ale też słuchacz) skonfrontowany jest zostaje z pustką sceny i czernią (brakiem światła), by mógł doświadczyć swoich granic: w najciemniejszym pomieszczeniu wzrok (pamięć) podsuwa nam sugestie obiektów, kształtów a nawet akcji, która być może dzieje się przed nami, ale dla nas niedostępna. W tym sensie spektakl Renaty Piotrowskiej faktycznie jest jednym z istotnych wkładów w sztukę interaktywną – rzadko mamy do czynienia współuczestniczyć w kreacji w tym stopniu (zwłaszcza w teatrze).

Janusz Orlik, tancerz, choreograf:

“Show nie jest łatwe, ale nie o to przecież chodzi. Wciągające, cały czas zastanawiałem się: co będzie dalej? Nie pozostaje wobec tego co się dzieje obojetny, czekam cierpliwie do końca. Muzyka, światło, ruch współgrają ze sobą. Ciekawe doświadczenie obserwując również reakcje publiczności. Ciekawe, spokojne show. 45 minut spokoju od szybkiej codzienności.”

Magdalena Przybysz – tancerka, choreografka,

moja ulubiona mistrzyni „słynnych powiedzonek” Olga Szwajgier zwróciła się kiedyś na warsztatach do młodych twórców: „Wiele rzeczy możecie dać publiczności, ale blagam, jeśli choć przez parę sekund możecie dać ludziom ciszę to zrobicie im najpiękniejszy prezent na świecie.”

na seansie: najpierw zamknięta w niebieskim pudełku podświadomość, potem ktoś nadchodzi i nadchodzi, pomiędzy jednym obcasem, a drugim słyszę słowa kompozycji Laurie Anderson: „What is behind the curtain?”. A pudełko zamiast na zewnątrz otwiera się do środka. Diabeł wyskakuje z pudełka w szczegółach. Mały palec stopy, księżyc pleców, straciłam głowę, przerwa, cisza, puls przestrzeni. Podłoga drży- dźwięk przechodzi w dotyk. A światło w zapach. Znikam znikam. Percepcja pulsuje. Prawie transcenduje. A tu nagle jak w życiu: na środku jeziora rock and roll. Ale- może jednak dobrze, że nie znikamy tym razem do końca?:)
Who knows?:)

Judyta Turan – aktorka:

Spektakl dla wytrawnego widza. Sztuka konceptualna wysokich lotów. Unknown. Seans bada granice ludzkiej percepcji, niejednokrotnie wystawiając widza na różne próby: analizy, cierpliwości, zabawy. Publiczność, chcąc nie chcąc, staje się częścią przedstawienia. Spektakl jest jak prowadzenie za rękę w nieznane i dopiero w ostatniej minucie wszystkie doświadczenia łaczą się w logiczną i spójną całość. Zaskakujące zakończenie jest wspólnym sukcesem i aktorki na scenie i gości na widowni, którzy z zaangażowaniem śledzili rozwój sytuacji. Gorąco polecam 🙂  /

Michał Łuczak, grafik:

Obraz / scena były dla mnie niesamowite (jako obraz rozumiem całość – począwszy od przestrzeni, postaci, światła i dźwięku, bo to wszystko składało się w nierozerwalną całość).  Pamiętam że miałem jakoś uwagi do dźwięku – bo pomysł na ciemność i ten 3D dziwięk jest genialny ale chyba słyszałem różnice lewo-prawo a nie przód-tył. Nie wiem w jaki sposób to zrobiliście i zdaję sobie sprawę z tego jakie trudności to nastręcza. Na pewno siedząc w różnych miejscach sali słychać to w inny sposób. Niezapomniana była też twarz Asi w ostatniej scenie – końcówka genialna. Dałem się wciągnąć w ten powolny obraz, ale nie znając inspiracji – trudno mi się odnieść, było dość hipnotycznie, jednak ja chyba trochę mniej dostrzegałem ruchów niż inni ze względu na moją wadę wzroku i chyba trochę tego żałowałem.

Iwona Bułka – psycholog:

Tuż po spektaklu nie wiedziałam jeszcze, co takiego we mnie poruszył, jednak czułam te krążące niespokojnie myśli, które powoli układały się  w pewną odczytywalną całość. Przez niespełna godzinę jako widz (ale i jako aktor mimo woli) poddana byłam autoobserwacji, przed którą trudno było mi się obronić. Pozostawiona w ciemności  poczułam się w niej osamotniona, pozostawiona twarzą w twarz z ciszą porządkowaną i burzoną przez kroki, a jednocześnie bombardowana pytaniami puchnącymi w głowie. I gdy tylko udało mi się oswoić z tą niecodzienną sytuacją, a wręcz zanurzyć w niej, delektować się nią, poczułam że jestem tu nie tylko widzem, ale i aktorem – gdy światła padały na widownię. Wówczas zrodził się we mnie chaos, uspokajany monotonią płynącą ze sceny. Nie wiedziałam, jaki jest cel artystki, nie próbowałam zrozumieć, czym jest ten spektakl, wiedziałam jednak, że dla mnie było to fascynujące spotkanie ze sobą, z dźwiękiem, z lękiem, ze spokojem.

Monika Kawka / trener w biznesie:

„Performance  Unknown.Seans ciągle mnie o coś pytał: „a czego teraz oczekujesz? a o co chodzi? dziwnie ci z tą ciemnością? jak się czujesz z tym fragmentem normalnej percepcji? brakuje Ci czegoś? TEMPA Ci brakuje?”. spektakl mnie zatrzymał. Jak medytacja zen w pozycji siedzącej. na poduszce. potrzebowałabym pewnie ze 3 godz więcej żeby wejść w to tempo i w tą ‚niepełną’ rzeczywistość i żeby się w niej rozgościć. jednocześnie obecne tempo nie pozwoliło by mi siedzieć w teatrze przez 4 godziny…  hmm..”

Olga Jabłońska, producent filmowy i teatralny

Wrażenia, w kolejności chronologicznej:

zaciekawienie – lubię jak teatr zaczyna się od ciemnej sceny i dźwięków

zniecierpliwienie 🙂 – ale pozytywne, czułam, że za chwilę coś się stanie, że po takiej ciszy musi być burza

na koniec uśmiech od ucha do ucha

+ super gra świateł i muzyka budująca przestrzeń i atmosferę

—————————————————————————-

UNKNOWN.SEANS at International Malta Festival in Poznan on 5th of July 2012! In the meantime some spectatour’s reflections after our premiere in Poznan and performances in Warsaw. Polish version below english one.

Paulina Pankiewicz / painter and video artist:

„Renata Piotrowska in her performance UNKNOWN.SEANCE beautifully didn’t show me the unvisible. She did it in such a way, so I could see it on my own.”

Julia Hoczyk, dance critic and theoretician

Performance „Unknown.Seans” is a successful combination of conceptual art   and summing-up Renata Piotrowska’s  previous works in which she was experimentig with perception and accustoming the spectators with other ways of reception dance/movement then usual ones.

During the performance very important situation has place – sharpening the attention and perceptual consciousness of the spectators. It’s due to the fact that on the proper stage  the body almoust doesn’t move. That is why the spectator, experiencing it – the body on the stage – paradoxically he/she is redirected with the attention to his/her own body, ways of perceiving himslef/herself and experiencing through the body – senses (light, steps, darkness, silence etc.). During the performance the spectator gradually starts to understand  his/her own perceptual conditions as well as the Other – other body. In „Unknown.Seans” this other body suddenly becomes sensing tissue (refferences to Merlau-Ponty). Here another paradox appears – it is an objective body, but in the same it’s alive, sensual – we, spectators can notice its every breath, minimal gesture. I would compare it to conceptual art and butoh which both redifine reception of the body and movement. Last scene is obviously game with the spectators. He/she needs to on his/her own way (through Lesnierowska’s body or his/her own) dance. What happens here, is the mechanism of disappointed hopes. Nevertheless this scene also shows our perceptual conditions and habits.

Dominik Skrzypkowski, artistic and social animator, producer

In „Unknown.Seans” Piotrowska creates bodily forms which material concrete fact lose with the power of illusion. Like Olafur Eliasson in visual arts and Xavier Le Roy in dance,  the artist manipulates the space and physical presence of the performer in order to  make the spectators aware of uncertainty, fragility and doubt of the visible. In this world  the senses rule and mattter dissolves in speculations created by the subconscious. Entering that game is a task for the spectator and the key to complete partcipation in the show.

Urszula Śniegowska / film critic, artistic director of American Film Festival

Unknown.Seance is an experience from the performance art field, which reception reminds me of the masterpiece of John Cage „4’33”. In case of Unknown.Seans the reception is not only auditive, it is also visual. Spectators are confronted with emptiness and darkness in order to exprience theirs limits: in the most dark space visual memory suggests us objects, shapes, actions which most likely happens in front of us, but we cannot reach them. In that sense Renata Piotrowsk’a performance is in fact a significant contribution to an interactive art – rarely we have possibility to partecipate in the creation in such a way (especially in the theatre).”

Janusz Orlik, dancer and choreographer

„UNKNOWN.SEANCE it is not an easy show, but it is not a goal of an art work in general, isn’t it? It really griped me. All the time I was asking myself: What will be next? I was sensible to what was happening. Music, light, movement co-existed. An interesting experience, also through my observation of other specators. An intriguing show. 45 minutes of calmness in the middle of hectiness of everyday life”.

Judyta Turan / theatre and film actress

„UKNOWN.SEANCE is a performance for seasoned spectator. Conceptual art on high artistic level. It explors the limits of human’s perception, provoking and challenging spectator’s way of seeing and analyzing the situation, a way of enjoying as well as their patience. It is like leading us – an audience, – nto unknown, only in the last minute all the experiences from before merge into logic unity. Unexpected ending is a common joy and in a way a „success” of a performer and the spectators.

Magda Przybysz – dancer and choreographer, poet

„You can give many things to the spectators,

but if you can give silence for a few seconds,

it will be the most beautiful present for them”

Olga Szwajgier – vocalist

During the séance : first, subconscious closed in a blue box, then somoene is coming and coming, between one step and the other I hear words from Laurie’s Anderson composition: „What is behind the curtain?” And the box, instead of openning towards ouside, is openning towards inside. The devil jumps out in details from the box. Small toe, moon of the back, I got flurried, pause, silence, pulse of the space. Floor is vibrating – sound transform into touch. And light into smell. I disappear, I disappear. Perception is pulsing. It is almoust transcendenting. And suddenly like in life: in the middle of the lake  – a rock’ n’ roll. Maybe this time it’s o.k. that we don’t disappear totally, till the end? 🙂

Michał Łuczak, graphic designer

„The most amazing thing for me in Unknown.Seans was an image. As an image I understand everything – the space, a body in the space, light and sound, because it creates the whole. 3D sound and sounds in the darkness were truly great experiences. Unforgettable is also the face of the performer and in general – the last scene: genial. I was dragged into this slow image. I didn’t know the inspirations, so it was difficult for me to refer to it.  Nevertheless, the experience was there. It was quite hipnotic.”

Iwona Bułka / psychologist

„Just after the performance Unknown.Seans I didn’t know yet what moved in me. I felt uneasy thoughts which only after some time would create something understandable.

During almoust an hour as a spectator (but also as an active participant) I submitted myself to self-observation. Left in the darkness I felt lonely, left with silence I was bombarded with questions in my head. And only when I finally got use to this unordinary situation, even more – when I submerge into it and enjoy it –  I noticed that I’m not only a spectator  but also in a way a performer, part of the perfromance. Then the chaos of thoughts and questions came back to me. This time it was calmed down by peace flowing from the stage. I didn’t know what was  the aim of an artist, I’m not trying to understand it, what was performance about. Nevertheless I know what it did to me. It was fascinating meeting with myself, sound, fear and calmness.”

Monika Kawka / buisness coach

„To me performance Unknown.Seance was constantly posing questions: ‚ what do u expect now? what is going on? do u feel strange with this darkness? and how do u feel about this fragmented  perception? do u miss something? you miss the pace? „. the performance stopped me. like a zen meditation in a sitting position on the futon. i would probably need 3 more hours to enter this pace and this ‚incomplete’ reality, to make myself comfortable in it. At the same time my current pace would not allow me to sit in a theatre for 4 hours ..”

Olga Jabłońska / film and theatre producer

„Main sensations in chronological order from Unknown.Seans:

being interested

being inpatient (more in positive way than negative, I was all the time waiting for something that will happen after the silence…)

being suprised and happy – big smile”

Read More